Obiady czwartkowe: Prosta kolacja francuska

Wszystko zaczęło się od poniedziałku. W poniedziałek był piękny dzień, taki pierwszy wiosenny, kiedy kurtka ląduje przerzucona przez rękę, a ty wystawiasz twarz do słońca. Łapiesz ciepło, nie chcesz i nie możesz wysiedzieć w domu czy w dusznej, uczelnianej sali. Rwiesz się do czynów lekkomyślnych, dyktowanych przez wiosnę i tęsknotę za letnim szaleństwem. W taki… Read More Obiady czwartkowe: Prosta kolacja francuska

Turyn część pierwsza – jedzenie

To nie będzie typowy przewodnik po Turynie, bo typowo nie było. Raczej po studencku, po taniości (nie licząc prosciutto i serów) i własnymi szlakami, wytyczonymi przez 3 dziewczyny szukające ładnego parku do wypicia wina, pizzy na kawałki i fotogenicznych miejsc Z każdą kolejną wyprawą do Włoch upewniam się, że chcę tam bardziej niż do świata… Read More Turyn część pierwsza – jedzenie

Pączki

Wiecie, ja tak lubię patrzeć i czytać blogi  o przepisach niespotykanych, typu – lawa cake bez mąki i cukru, gdzie nagle łączą się takie słowa jak sól, miód i tofu(??). Lubię przeglądać książki kucharskie i patrzeć na sałatki z granatem, kozim serem i bekonem. Ale jak przychodzi co do czego to ja wolę granata po… Read More Pączki

Przegląd tygodnia grudniowego

Dobry wieczór, choć już noc zapadła. Staram się przestawić głowę na tryb pisarski, ale idzie mi ciężko. Wiecie, najlepsze powieści, epopeje, bestsellery pisane były w smutku i niedoli. Mickiewicz płakał za płynącą miodem i mlekiem krainą, prawda? Oczywiście wszystkie moje posty nie były pisane w cierpieniu; nie cierpię, jest dobrze, proszę państwa, życie miodem i… Read More Przegląd tygodnia grudniowego

Focaccia, chleb bogów

Cześć, jest poniedziałek, pierwszy w grudniu. Skończyłam już rekonwalescencję, czyli miesiąc ciepły, domowy, bezpieczny, względnie bez zmartwień i rozterek. Aż dziw, że to był listopad! A był dzięki temu chyba najlepszym listopadem jaki kiedykolwiek miałam – bez przemokniętych skarpetek, chorych zatok i chandry spowodowanej egzystowaniem w ten szaro-bury miesiąc. Wróciłam do Łodzi, na studenckie włości… Read More Focaccia, chleb bogów

Rozmowy z przyjaciółmi – kobieca ostrożność / Gilmore Girls night

Cześć, w poprzednią sobotę uczciłyśmy z przyjaciółką wielkie wydarzenie, mianowicie premierę nowych odcinków Gilmore Girls – rok z życia. Świętowałyśmy razem z górą jedzenia – foccacią z oliwą i solą, vege pizzą, tortem, drożdżowcem, ciastkami, chipsami i czekoladą. I winem oczywiście. Każdy z czterech nowych odcinków Kochanych Kłopotów trwa około półtorej godziny i opowiada historię… Read More Rozmowy z przyjaciółmi – kobieca ostrożność / Gilmore Girls night

Zupa ziemniaczano – porowa

Hej, blog doczekał się instagrama! Jeśli ktokolwiek chciałby być na bieżąco – zapraszam. Wisi tam dzisiejsza fotorelacja z robienia focacci, która towarzyszyła dzisiejszej zupie. Znowu jest prosto, kremowo, maślanie i przaśnie. Na usta ciśnie się słowo ‚dobrobyt’, chociaż to tylko ziemniaki i pory. Jednak z dodatkiem masła, śmietany, aromatycznych ziół i odrobiny oliwy truflowej wychodzi… Read More Zupa ziemniaczano – porowa

Maślane drożdżowe ze śliwkami

Piękną wiosnę mamy tej jesieni! Od dwóch dni spaceruję oddychając świeżym, wiosennym powietrzem, jakby nagle wszystko budziło się do życia. Aż nie chce się jeść tego, co proponuje natura – za to z chęcią zjadłabym miskę wiśni czy twarożek z młodymi, chrupkimi warzywami. Wyszłabym pobiegać albo chociaż na spacer z psem. To piękne uczucie trwa… Read More Maślane drożdżowe ze śliwkami

Gnocchi w sosie z niebieskiego sera pleśniowego

Dzień dobry, dzisiaj czas na gnocchi. Najlepsze, co prawda, jadłam w łódzkiej(!) restauracji DaAntonio, prowadzonej przez uroczego starszego pana Włocha, który sam pofatygował się do naszego stolika, żeby ocenić nasze zadowolenie. Okropnie podoba mi się taki system prowadzenia restauracji – nieanonimowy, ciepły, jak w domu. Być może gnocchi były tak dobre, bo towarzyszyła im stara,… Read More Gnocchi w sosie z niebieskiego sera pleśniowego

Seler, ziemniak i jest zupa

Super kreatywny tytuł! Zupa też wyszła nawet kreatywna. Zamiast odrobiny wędzonej papryki, najzupełniej przez przypadek wpadły do niej ze 3 łyżeczki. Można by od razu ją wylać do zlewu, ale dzięki temu zyskała nie tylko ciekawy odcień, ale i głęboki, wędzony smak. Oczywiście miała być zupełnie inna – jak pewna zupa w pewnej knajpie podczas… Read More Seler, ziemniak i jest zupa