Obiady czwartkowe: Prosta kolacja francuska

Wszystko zaczęło się od poniedziałku. W poniedziałek był piękny dzień, taki pierwszy wiosenny, kiedy kurtka ląduje przerzucona przez rękę, a ty wystawiasz twarz do słońca. Łapiesz ciepło, nie chcesz i nie możesz wysiedzieć w domu czy w dusznej, uczelnianej sali. Rwiesz się do czynów lekkomyślnych, dyktowanych przez wiosnę i tęsknotę za letnim szaleństwem.

W taki dzień poszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce i wystawiając te zmęczone zimą twarze do słońca, czytaliśmy dramat na role. Był to „Bóg mordu”, francuskiej dramatopisarki i aktorki Yasminy Rezy, opowiadający o dwóch małżeństwach, które próbują wyjaśnić spór swoich małoletnich synów. Jeśli o mnie chodzi, z dumą czytałam didaskalia, i powiem Wam, że to była rola mojego życia! Gdzieś pomiędzy I aktem a obieraniem pomarańczy, naszą uwagę zwróciło jedno słowo – clafoutis. Tak piękne i oryginalne w swoim brzmieniu, że zapoczątkowało całą lawinę dobrych chwil. Począwszy od śmiechu w parku do pysznej kolacji, którą owe clafoutis wieńczyło. Bo clafoutis to ciasto, takie najprostsze, zrobione z jaj, mąki i mleka, tak jak ciasto na naleśniki. Tyle, że pieczone, ze świeżymi owocami na górze. Razem z przyjaciółką postanowiłyśmy zrobić je po zajęciach. Zaraz, ale skoro to deser, to może od razu obiad? Skoro to ciasto francuskie, to może niech i obiad będzie na modłę francuską?

Idąc tym tropem czwartkowy wieczór był wieczorem dla przyjaciół, z winem francuskim, hiszpańskim i prosecco oraz z wytrawnymi serowymi ptysiami (takie dobre, że ojeja!), zupą cebulową z serem i chlebem oraz clafoutis. I myślę, to takie odpowiednie menu dla studenckich kieszeni, bo za cebulę nie płaci się więcej niż 2 złote, a białe wino, którego połowa idzie do zupy, potem może trafić na stół! I jest pięknie, bo jest się z ludźmi, których się bardzo lubi i przekrzykujecie się w maleńkiej kuchni dwa na dwa metry, gdzie tylko w takie specjalne wieczory mieści się 5 osób, a każda z nich ma własne zadanie do zrobienia. Ja na prawdę nie wiem jak, ale jednocześnie krojono tam cebulę (pozdrawiam biednego Maksia i jego miłość do kawy), sprzątano i zamiatano, robiono na gazie ciasto na ptysie a obok na clafoutis. Całość wieńczył upał buchający w rozgrzewającego się piekarnika, muzyka z dwóch telefonów i olejki z cebuli, które doprowadzały nas do płaczu. Koniec końców, ptysie się w piekarniku tyćkę rozlały, cebulową trzeba było zblendować, pożyczając blender od sąsiadki, a clafoutis z lekka nam przywarło do formy. Ale było tak super, tak miło i pysznie, że już zacieram ręce na kolejny obiad czwartkowy!

img_2633img_2637img_2640

img_2644img_2651img_2658img_2663

Tym sposobem na bloga trafia nieskomplikowane menu na kolację. Wiem, że kuchnia francuska kojarzy się z pracochłonnymi potrawami, z ucieraniem kremu i długim gotowaniem na małym ogniu. Całe szczęście są wyjątki, a jedynym mankamentem w tym jadłospisie jest czynność krojenia cebuli. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od jednego, słodkiego francuskiego słówka!

Prosta kolacja francuska dla 6 osób

Przystawka: 
Gougères, czyli wytrawne ptysie serowe. Podawane do wina lub jako dodatek do zupy. U nas pełniły rolę przystawki. Oczywiście, nie wyszły idealnie, bo zamiast krągłych bułeczek wyszło coś lawo-podobne. Ale były tak pysznie maślane, że chyba każdy mi wybaczył.

Składniki: 
6 łyżek masła
szklanka wody
pół łyżeczki soli
półtorej szklanki mąki
2 jaja
kulka mozzarelli

W garnuszku zagotować wodę razem z masłem i solą. Zdjąć z ognia, powoli dosypywać mąki. Energicznie mieszać, ciasto powinno być jak bardzo gęsty budyń. Z powrotem postawić garnuszek na gazie i mieszać około minutę. Odstawić do lekkiego wystygnięcia. Dodać ser, mieszać aż się rozpuści. Na koniec wbić jajka, wymieszać do całkowitego połączenia. Wykładać ciasto na natłuszczoną blachę formując je w kształt bułeczek/ptysi. Piec w 200 stopniach przez około 30 min.

img_2673img_2680

img_2690img_2699img_2702

Główne danie: 
Soupe à l’oignon, czyli zupa cebulowa, którą zjedliśmy ze świeżym chlebem i mozzarellą (mało francusko). Przepis jest raczej na oko – trzeba próbować i doprawiać aż smak będzie nam opowiadał. Jako, że nie było nas stać na wołowinę, która powinna być podstawą tej zupy, z bólem serca (moim) kupiliśmy wołowe kostki rosołowe. Ja wiem, że to nieodpowiednie i kulinarna policja powinna nas wtrącić za kratki, ale co poradzić, kiedy nie ma czasu na gotowanie bulionu?

Składniki:
6 dużych cebul
500 ml białego wina wytrawnego
500 ml wody
dwie kostki rosołowe – wołowe
3 liście laurowe
3 łyżki masła
dwa ząbki czosnku
sól i pieprz

chleb
mozzarella

W dużym garnku rozgrzać masło. Pokroić cebulę i wrzucić do garnka. Smażyć do miękkości. W odrobinie wody rozpuścić kostki rosołowe. Dolać je do garnka. Wlać wodę i wino. Rozgnieść ząbki czosnku i wrzucić do zupy. Dodać liście laurowe. Doprawić solą i pieprzem. W razie konieczności dolać wody. Zblendować i podawać z chlebem i serem.

img_2707img_2713img_2719img_2703

Deser:
Nadszedł i czas na clafoutis! Nasze nie było zbyt dobrym przykładem, bo z pewnością każda francuska pani domu złapałaby się za głowę, ale przynajmniej nam smakowało; jak letni owocowy koktajl. Próbowaliśmy je kroić na kawałki, jednak skończyło się wyjadaniem łyżeczką prosto z blachy.

Składniki:
mieszanka mrożonych owoców leśnych (lub z pół kilo świeżych)
250 gram mąki
200 gram cukru
500 ml mleka
4 jajka
szczypta soli
odrobina cukru waniliowego i dowolnego zapachu

do sosu: 1ooml śmietany

Owoce wrzucić na patelnię, dodać odrobinę cukru do smaku. Kiedy się rozmrożą i puszczą sok, odcedzić je. Pozostały sok zmieszać ze śmietanką. Rozbełtać jajka i stopniowo dodawać do nich resztę składników. Wlać do okrągłej foremki na tartę, wysypać owoce. Piec przez około 40 minut w 200 stopniach. Podawać z sosem śmietankowym lub posypane cukrem pudrem.

img_2726img_2730

bon appétit!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s