Wspomnienia słoweńskie – wprowadzenie

Są takie dni, kiedy otwieram oczy i wiem – że coś dzisiaj napiszę. Po dłuższym niestukaniu w klawiaturę wychodzi to najprościej.

Przed otwarciem tych oczu, śniło mi się miasto najbliższe, najpiękniejsze,
najmilsze memu sercu.

Jakaś siła niepojęta ściska mi za gardło, kiedy myślę o tych uliczkach; w lutym zalanych deszczem, tak, że nie dało się wyjść bez mokrych butów i spodni (raz szliśmy na cevapcici – bałkańskie dobro, powalające swoją prostotą i mające tak genialny smak, czyli – puszysta w środku, ale chrupiąca, wyrastająca w piecu opalanym drewnem lepinja, małe kiełbaski i posiekana cebula. Świetne ze śmietaną lub kajmakiem. Zabawne, ile rzeczy nagle mi się przypomina i ile mieści się w tym nawiasie i wątpię, że ktokolwiek pamięta myśl przed nawiasem. Chodziło o to, że raz w taką ulewę wyszliśmy i przez następne 4 dni suszyłam zupełnie zgniłe buty) i ulice czerwcowe, rozgrzane niemiłosiernie palącym słońcem. W takie upalne dni szliśmy nad morze – akurat 5 minut z „centrum”, więc wyprawa była taka, że hoho. Brało się cały ekwipunek, z jedzeniem, piwem, książkami, muzyką na czele. Po drodze wizyta w piekarni, na kawałek pizzy, burka czy po prostu bułę z parówką i nawet nie wyobrażacie sobie, jak zwykła bułka z parówką, ketchupem i zapieczonym serem może być dobra. Takie rzeczy tylko w Słowenii! A dokładniej w Koprze, bo chyba przez całe moje jedzeniowe rozmarzenie zapomniałam o podaniu nazwy tego najbliższego, najpiękniejszego i najmilszego mojemu sercu miasta.

Koper jest miastem nadmorskim i miastem największym na słoweńskim wybrzeżu, chociaż ma tylko ok. 25 tyś mieszkańców. Czyni go to miastem spokojnym, ale jednocześnie otwartym kulturowo – kiedy jest ciepło to średnio co tydzień coś się dzieje – festiwale burgerów, mecze albo otwarta kuchnia bałkańska w Tawernie, czyli w starym magazynie na sól, kiedyś pozyskiwaną w Koprze. Od lat 50. istnieje tam Port, który jest jedynym portem handlowym w całej Słowenii. Jego dźwięki towarzyszyły mi przez całe 5 miesięcy – rano wielki huk od przerzucania na statek wielkich kontenerów, a wieczorami, kiedy wychodziłam biegać – cała piosenka wpływających tankowców, tych wypływających do Chin, odgłosy mniejszych łodzi holujących. Z opisu może wydawać się to denerwujące, ale razem z szumem morza i gdakaniem mew (trzy razy większe niż te polskie!) tworzyły dziwnie uspokajającą melodię, zwłaszcza, kiedy wychodziło się samemu na nocny spacer. To co właśnie w Koprze mnie zachwyciło to bezpieczeństwo i brak strachu, że zza rogu wyskoczy człowiek o złych zamiarach.

Koper jawi mi się jako ucieleśnienie marzeń o spokoju, pięknie i dobrobycie. Jako miejsce, gdzie życie jest prostsze, gdzie oddech się uspokaja, gdzie nie ma łódzkich brudnych kamienic, gdzie nie sięga barbarzyństwo świata, gdzie nie dochodzi zgiełk. Jest to miejsce jednocześnie bardzo swojskie – w końcu trochę słowiańskie, ale i po trosze włoskie (Koper należy do Słowenii, tj. ówczesnej Jugosławii, dopiero od II WŚ) a do tego dochodzą wpływy bałkańskie. Taka mieszanka daje perfectland, prawdziwą ziemię obiecaną. Jak nie dogadasz się po włosku ani po angielsku to wystarczą ręce, polskie słówka i jesteś w domu. Tak zamawiałyśmy nasze pierwsze jedzenie, kiedy wstałyśmy rano, po kilkunastu godzinach głodu. Koper był zamglony, dżdżysty i wilgotny, ale wiedziałyśmy, że ten dzień jest początkiem nowej, pięknej przygody.

___________________________________________

Dzisiaj jest 12 lutego 2017 roku. Dokładnie 362 dni temu miałam mokre oczy przechodząc przez bramki na lotnisku, ze świadomością, że przez następne 5 miesięcy moja noga nie stanie na polskiej ziemi. Rok to chyba wystarczająca ilość czasu, żeby zacząć o tej przygodzie pisać, zwłaszcza, że dotyczy tak niedocenianego kraju jakim jest Słowenia. Szukałam kiedyś wskazówek, blogów, przewodników gdzie iść, co zjeść, ale jest tego w internetach bardzo mało, dlatego wypełnię tę pustkę i przy okazji powspominam. Sounds like a good plan!

002_3825-4.jpg
Manzan, maj 2016
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s