Jak przywołać magię świąt?

Od początku grudnia, a nawet końca listopada średnio dwa razy, a w ostatnim tygodniu z 8 razy dziennie wpadały mi w oko posty typu ‚prezenty dla niego’, ‚prezenty na ostatnią chwilę’ albo o tym jak spakować prezent. Pod natłokiem tych idealnych, hipsterskich i powtarzających się(!) prezentów zwątpiłam odrobinę w potrzebę tworzenia własnego postu, mimo, że to właśnie one cieszą się największą popularnością. Z pewnością znalazłyby się tam książki kucharskie, Sezonownik (kocham!), dużo hand-mand’u, takiego z ogólnodostępnych składników. Stosik takich prezentów leży już pod choinką, a minimalistyczne zapakowanie chroni zawartość. Nie chciałam jej pokazywać, tutaj lub na instagramie,  bo myślę, że każdy z moich bliskich sam domyśliłby się co jest dla niego. Nie byłoby niespodzianki i byłoby przykro, prawda? Zastanawiam się czy autorkom właśnie takich postów nie jest przykro, że wszyscy się dowiedzą. Bo wiecie, ja się trochę wyłączam na święta – to znaczy, skupiam się bardziej na tym, co dotyczy moich bliskich – wymyślam, tworzę, dokupuję, tak, żeby każda osoba poczuła się doceniona. Staram się, żeby każdy podarunek był spersonalizowany. Potem myślę o atmosferze, co zrobić, żeby było pięknie. I pomyślałam sobie o magii świąt i nasunęły mi się pewne myśli.

Pamiętam, że w pewnym momencie życia młodego człowieka nadchodzi melancholia i tęsknota za czasami dzieciństwa (zwykle pojawia się to w czasach gimnazjalnych), kiedy w jakimś sensie czujesz się super dorosły i za dorosły do rozradowania na widok prezentów pod choinką, a dziergane, świąteczne swetry wywołują u ciebie niesmak. Zaczyna się prychanie na widok dekoracji w szkole (sztuczny śnieg na oknach i zakurzone łańcuchy) czy czekoladowych Świętych Mikołajów. I pojawia się w twojej głowie pewna myśl, tak dumnie rozpowiadana wśród znajomych – w tym roku w ogóle nie czuję magii świąt (z obowiązkowym wzruszeniem ramion). Tak jakby w tym roku ta magia postanowiła spakować się w walizkę i polecieć na Karaiby, mając wszystkie biedne dzieci (pardon, nastolatków) w dupie.

I przeżywa się te święta, myśląc, że może za rok się ową magię poczuje.

Dlatego pytam sama siebie – czym jest ta magia? Jak ją stworzyć?

Śpieszę z odpowiedzią – wyluzować. To nie znaczy odpuścić nagle wszytko, porzucić śledzie w kąt, nie zapakować prezentów, ba, a nawet ich nie kupić. Chodzi mi o to, że

to magia zależy od nas, a nie my od niej.

W pewnym sensie sami możemy magię stworzyć – puszczając Sinatrę, trochę Mariah Carey, upiec pierniki, zapalić mandarynkowe świeczki i pobawić się w Mikołaja. Zarzucić na poręcz schodów łańcuch, w oknie zawiesić lampki, zagrzać wodę na herbatę z goździkami i cynamonem. Albo lepiej – zrobić grzane wino! Jest szansa, że przy dziesięciokrotnym zapętleniu Let it Snow i obejrzeniu Grincha czy Love Actually poczuje się w powietrzu magię. Jest, niestety, też druga szansa, że będzie ona tylko taka zewnętrzna. Z kolei ta wewnętrzna skrada się po cichu między kupnem pasujących do Taty perfum a pakowaniem skarpet dla Brata. Ujawnia się, kiedy myślimy o kimś dobrze, chcemy mu pokazać ile dla nas znaczy i że nie chcemy go stracić.

Ja czuję w tym roku Magię w środku, w sercu. Nie z powodu świątecznych piosenek, bo dziwnym trafem już mi się znudziły i na prawdę ciężko mi znieść po raz kolejny Last Christmas. Próbuję wyszukać jakieś mniej popularne, spokojniejsze piosenki, ale szczerze … wszystkie są na jedno kopyto. Nie czuję jej również z powodu dekoracji, chociaż moje własne, żywe drzewko obwieszone suszonymi pomarańczami jest najpiękniejszym drzewkiem na świecie (zaborcza matka to ja). Nie przyniosły jej również lampki w studenckim pokoju ani zakupy w centrum handlowym, w którym chyba specjalnie zapętlają to ^#%&^ Last Christmas.

Pojawiła się dlatego, że przestałam zwracać na nią uwagę, wiedząc, że to nie ona tu dyktuje warunki. Te święta są rzeczywiście inne, chociaż i tak już od paru lat nieśmiało kiełkuje we mnie przekonanie, że ważniejsze są chwile niż prezenty i otoczka. Ten moment, kiedy siedzimy wszyscy przy stole, obok świeci choinka, brzdęk sztućców, szmer rozmów. Moja Mama rok w rok powtarza, że chce  wyjechać, mieć wigilię podstawioną pod nos i wypocząć. A ja nie wyobrażam sobie, żeby zabrakło ryby zrobionej przez Wujka, kapusty Babci i śledzi drugiej Babci. To właśnie te śledzie, ta kapusta, ten szmer rozmów składają się na Magię świąt. Nie do kupienia, nie do podrobienia, nie do poczucia w środku rozmokłego i pluchatego grudnia. Do uświadomienia sobie, że to nadejdzie i tak.

To nie jest taki post typu „kochajcie się, są święta!”, które nawołują, do spojrzenia na Boże Narodzenie przez pryzmat duchowy, a nie komercyjny. Nie mam nic przeciwko komercjalizacji, bawi mnie to, lubię to, troszkę jak takie małe dziecko. Nie chcę dawać śmiesznie brzmiących rad, takich rozdmuchanych, coach’owych (a w ogóle to Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty 😀 ). Tak po prostu miałam ochotę podzielić się swoimi przemyśleniami, bo te święta przyszyły tak szybko i tak znienacka, że dopiero teraz, dzień przed, uświadomiłam sobie, że już jutro poczuję w ustach ten jeden, jedyny smak idealnej, zabielanej zupy grzybowej. A potem kaszy, sosu grzybowego, pierogów, karpia (im człowiek starszy, tym nagle karp lepszy…), śledzi, a nawet kompotu z suszu. A potem będzie Kevin! Robi mi się wtedy cieplej na duszy i już wiem, że są Święta.

Niech i Wam będzie cieplej w duszy w te Święta! Doceńcie wyjątkowość pierwszego dotyku pierogów na języku, spędźcie jak najwięcej czasu z bliskimi i cieszcie się, że idzie Nowy Rok, bo w nowym roku można dużo zdziałać! Wesołych Świąt!

No dobra, jest jedna piosenka, która mnie aż tak nie drażni – może dlatego, że przez lata jej bardzo nie lubiłam i dopiero teraz zyskała na wartości – Driving home for Christmas!

Reklamy

2 thoughts on “Jak przywołać magię świąt?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s