Rozmowy z przyjaciółmi – kobieca ostrożność / Gilmore Girls night

Cześć,

w poprzednią sobotę uczciłyśmy z przyjaciółką wielkie wydarzenie, mianowicie premierę nowych odcinków Gilmore Girls – rok z życia. Świętowałyśmy razem z górą jedzenia – foccacią z oliwą i solą, vege pizzą, tortem, drożdżowcem, ciastkami, chipsami i czekoladą. I winem oczywiście.
Każdy z czterech nowych odcinków Kochanych Kłopotów trwa około półtorej godziny i opowiada historię każdej pory roku. Dużo się nie zmienia, Stars Hollow nadal jest wyidealizowanym miasteczkiem, w którym nie ma absolutnie żadnego zła, a bandyci od razu przechodzą na dobrą stronę mocy. Wszyscy się tam znają, kochają i organizują sezonowe imprezy na rynku, zostawiając dekoracje i sprzęty na noc bez opieki. Oczywiście nikt tego nie tknie, toż to Stars Hollow!
Ale za to właśnie uwielbia się Gilmore Girls – że na czas odcinka można zupełnie wyłączyć się z brudnej rzeczywistości i zatonąć w dobroci i lekkiej naiwności tego serialu. Nie chcę jednak spoilerować całej nowej historii, ale nawiązać do rozmowy, która wywiązała się między nami, kiedy patrzyłyśmy na rozterki miłosne Rory.

Wiecie, cieszę się, że otaczam się takimi ludźmi, z którymi spędzanie czasu ma wartość, nie tylko rozrywkową i terapeutyczną, ale i edukacyjną. Każda z nas osiągnęła jakąś mądrość (oczywiście, wiem jak takie słowa brzmią w ustach 21-latki) i pułap doświadczeń życiowych, dzięki czemu możemy poruszać różne tematy i porównywać nasze opinie.

Dlatego po uroczym przywitaniu na #gilmoregirlsnight, czyli entuzjastycznymi słowami „przyjaźnię się z blogerem!” i wypiciu trochę wina i trochę nalewki nastąpił przełom: czy wszystkie opowieści o dziewczynach mających 16 lat, o których słyszymy z: gazet, książek, filmów, ale najczęściej z opowieści/plotek są prawdziwe? Nie chcę przytaczać tutaj dosłownych historii, ale wiecie, otwierałyśmy oczy szeroko ze zdziwienia, kiedy słyszałyśmy o tym, co robiły dziewczyny w naszym wieku, podczas gdy my siedziałyśmy w domu i zaczytywałyśmy się w „Dumie i Uprzedzeniu” i marzyłyśmy o kimś szczególnym. Wtedy wydawało się to trochę smutne, bo skoro inni mogą, to czemu nie ja? Z perspektywy czasu jestem wdzięczna, że całe imprezowe szaleństwo zaczęło się u mnie wtedy, kiedy powinno. Byłam wtedy już na tyle ukształtowana, żeby wiedzieć (choć trochę) co wypada a co nie.

Dlatego pytamy: co wypada dzisiejszym nastolatkom?

Czy mogą pić wódkę w wieku 15 lat, mając godzinę policyjną o dziewiątej wieczorem? Kiedy tak naprawdę zaczyna się społecznie akceptowalne chodzenie na imprezy? W liceum czy na studiach?  I najważniejsze – kiedy w kobiecie uruchamia się znak stop, który mówi czy powinna to zrobić czy może to nie dla niej? Pisząc „to”, nie mam stricte na myśli seksu, ale wszelkiej maści decyzje, które mogą zaważyć na jej życiu.

Doszłyśmy do wniosku, ze kobiety są ostrożniejsze.

W pewnej większości, oczywiście i tylko wtedy, kiedy jest to kobieta ukształtowana, bo nastolatka nie myśli o konsekwencjach. Kobieta tak – wyobraża sobie co najmniej 10 scenariuszy, w których zostaje psychicznie sponiewierana i zostawiona sama sobie. Kobiecy mózg to w ogóle skomplikowana sprawa -kalkuluje cały system zysków i strat. Mimo to, popkultura pełna jest tego, jak kobiety zakochują się na zabój i na „już”, a każde złamanie serca wydaje się apokalipsą z wybuchami w tle. Oddają swoje umysły i serca najczęściej jakiemuś lowelasowi, który rani i poniewiera. Skąd ten stereotyp? Myślę o wszystkich opowiedzianych mi historiach i w każdej widnieje element zawahania się. Moment, kiedy chcesz się cofnąć, bo coś jest nie tak, nie ufasz. Bardzo chcesz, ale nie możesz się przełamać, bo boisz się, że przez ten krok wszystko się zawali, łącznie z podwalinami spokojnego i dającego komfort życia psychicznego.

Jeśli mężczyzna jest odpowiedzialny, to tę granicę z  łatwością ominie. Ale to musi być dobry facet, godny tej nieostrożności.

Jednocześnie w tej nabytej ostrożności jest element piękna – delikatność serca i dobrze przemyślana decyzja może być początkiem czegoś cudownego, co nie wymyka się z ram i daje poczucie bezpieczeństwa, o które tak wiele kobiet walczy.

Ten post nie ma puenty. Rzadko kiedy w sprawach dotyczących miłości może wystąpić puenta. Może tylko morał.

Jeśli jednak ostrożność zawiedzie, z kolejnego potknięcia się można wynieść całą garść nowej (nie)pewności i ostrożności! Także ufajmy i potykajmy się jednocześnie!

 

img_1254

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s